Zwykle zaczyna się od jednej rzeczy: asystent odpowiada na pytania z dokumentów Twojej firmy i pokazuje, z którego dokumentu wziął odpowiedź. Dwie pozostałe strony mówią, co o tym rozstrzyga — skąd te dokumenty do niego trafiają i gdzie to wszystko stoi. Czasem jedno i drugie już masz i zaczynamy od razu od asystenta. Każdą z tych rzeczy można zamówić osobno.
To, co realnie dostajesz: pytasz zwykłym zdaniem, dostajesz odpowiedź i odnośnik do dokumentu, w którym to stoi.
Skąd asystent bierze dokumenty — i dlaczego nikt nie przepisuje ich z jednego programu do drugiego. Można zamówić osobno, także wtedy, gdy asystenta nie potrzebujesz, a przepisywanie i tak zjada czas.
Gdzie to wszystko stoi i czyje jest. Od tego można zacząć, dołożyć później albo w ogóle pominąć, jeśli dzisiejszy sprzęt wystarcza.